Nauka To Lubię

Oficjalna strona Tomasza Rożka

Miesiąc: Kwiecień 2014

Nauka w służbie sztuki [+ głos Mony Lisy]

Posłuchaj jaki głos miała Mona Lisa!

To co ukryte jest najciekawsze. Ta zasada napędza całą naukę. W tym dążeniu do odkrywania tajemnic człowiek jest tak zdeterminowany, że nie cofnie się nawet przed bombardowaniem wiekowych egipskich malowideł protonami.

Czy można usłyszeć głos namalowanej przez Leonarda Mony Lisy? Tak! To co ukryte jest najciekawsze. Ta zasada napędza całą naukę. W tym dążeniu do odkrywania tajemnic człowiek jest tak zdeterminowany, że nie cofnie się przed niczym. Nawet przed bombardowaniem wiekowych egipskich malowideł wiązką rozpędzonych protonów.

Brzmi to być może groźnie, ale groźne nie jest. W Instytucie Problemów Jądrowych im. A. Sułtana w Świerku (IPJ), pod kierunkiem profesora Andrzeja Turosa kilka lat temu badane były stary egipskie malowidła. Fizycy chcieli się dowiedzieć jak wyglądały one w czasach gdy je tworzono. O tym, że starożytni Egipcjanie mieli do perfekcji opanowaną sztukę tworzenia fresków, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Ściany świątyń i grobowców zdobiły i nadal zdobią niesamowite wręcz malowidła. To dzięki nim można poznać wiele faktów z życia zarówno egipskich królów, jak i egipskiej biedoty. W niektórych grobowcach zachowały się historyjki jak żywcem ściągnięte z komiksów. Np. obrazkowa rozmowa trzech rzeźników zabijających wołu.
Nie tylko skala egipskich malowideł zadziwia, ale także dbałość o ich detale, a w tym o kolory. Już wiele tysięcy lat temu egipscy malarze byli niedoścignionymi specjalistami w komponowaniu farb i barwników. Wiedzieli nie tylko z jakiej substancji jaką barwę da się uzyskać, ale także jakie związki należy ze sobą mieszać, by uzyskać oczekiwany efekt. Niektóre bardzo skomplikowane metody produkcji barwników do dzisiaj zadziwiają naukowców. Niestety wiele czynników takich jak zanieczyszczenie środowiska, zmiany wilgotności i temperatury, ale przede wszystkim czas, spowodowały, że dzisiejsze kolory malowideł mogą być bardzo dalekie od oryginału. Czy dziś, mimo upływu tysięcy lat możliwa jest rekonstrukcja oryginalnej kolorystyki egipskich fresków ?

Egypt_King's_valley2

 

 

 

 

Ozyrys i Horus z grobowca w Dolinie Królów w Egipcie

 

Naukowcy do badania egipskich próbek wykorzystują metodę PIXE (Particle Induced X-ray Emission). Polega ona na bombardowaniu interesujących fragmentów malowidła wiązką rozpędzonych protonów. Dzięki niesionej przez te cząstki energii, atomy wchodzące w skład barwnika zostają wzbudzone. Gdy powracają do stanu podstawowego emitują charakterystyczne dla każdego pierwiastka promieniowanie. Obserwując je naukowcy wiedzą jakie pierwiastki wchodzą w skład badanego barwnika. Analizując natężenie badanego promieniowania mogą też stwierdzić ile było atomów danego pierwiastka w próbce. Na podstawie informacji o składzie i proporcjach poszczególnych składników, można próbować „zrekonstruować” skład starych egipskich barwników. Stąd już tylko krok do zrobienia ich i sprawdzenia jakie dawały kolory.

Dzięki analizie promieniowania X jakie wysyłają starożytne egipskie tynki, fizycy są w stanie powiedzieć jak wyglądały malowidła ukończone przed tysiącami lat. Ale fizyka, dla sztuki może zrobić znacznie więcej. Niedawno został gruntownie przebadany najbardziej chyba znany obraz znajdujący się w polskich muzeach. Chodzi o „Damę z gronostajem”, której autorem jest Leonardo da Vinci. Badania kamerą multispektralną pozwoliły na odkrycie – dosłownie – tego czego ludzkie oko nie może już dzisiaj zobaczyć. Przy okazji odkryto także elementy, których ludzki oko – w zamiarze artysty – nie miało oglądać.
Badania „Damy z gronostajem”, albo inaczej „Damy z łasiczką” trwają od bardzo dawna. Obraz jest fascynujący pod wieloma względami. Badaczy zaciekawiło np. to, ze modelka jest przedstawiona na całkowicie czarnym tle. Wykonane w 1993 roku w USA badania radiograficzne wykazały, że pod warstwą czarnej farby kryje się inny rysunek. Czy Leonarda nie było stać na płótna i zamalowywał starsze obrazy po to móc malować nowe ? A może nie chciało mi się dokończyć dzieła albo „panorama z pod spodu” nie udała się i gdy nadeszło zamówienie na kolejny obraz mistrz nie chciał niszczyć zakupionego już płótna ? Dzisiaj te wątpliwości trudno rozwiązać. Przeprowadzone badania odkryły jednak znacznie więcej tajemnic Cecylii Gallerani. To ją sportretował pod sam koniec XV wieku Leonardo da Vinci. Osobą zamawiającą obraz był książę Ludwik Sforza. Cecylia była jego kochanką.

640px-The_Lady_with_an_Ermine

 

 

 

 

 

 

 

Portret damy z gronostajem namalował około 1490 roku Leonardo da Vinci. Obraz znajduje się w zbiorach Muzeum Książąt Czartoryskich w Krakowie i jest jedynym dziełem Leonarda da Vinci w Polsce.

 

Urządzenie, którym posługiwano się analizując dzieło to tzw. kamera multispektralna. Potrafi z bardzo dużą dokładnością fotografować analizowane dzieło, także w niewidzialnej dla oka części widma. Oczywiście metoda jest bezinwazyjna, a więc nie powoduje uszkodzenia samego obrazu. Kamera multispektralna jest tak dokładna, że potrafi rozpoznać autentyczność dzieła po zostawionych na płótnie odciskach palców artysty, który je malował. A to nie wszystko. Można prześledzić retuszowanie obrazu a także to co pod dodatkowymi warstwami farby się znajduje. Innymi słowy w ten sposób można odkryć chyba najbardziej skrywane sekrety warsztatowe artysty. Można wskazać miejsca w których się pomylił i te w których próbował te pomyłki zatuszować. Dzięki odpowiedniemu oprogramowaniu możliwe jest trójwymiarowe zeskanowanie całego obrazu. Później warstwa po warstwie obraz analizować. W ten sposób bada się nie tylko powierzchnię dzieła ale także warstwy farby leżące pod nią.

Co udało się odkryć dzięki multispektralnej analizie „Damy z gronostajem” ? Przedstawiona na obrazie modelka miała na głowie założony czepek. Dzisiaj gołym okiem go już nie widać. Odkryto także, że Leonardo w pierwszej wersji obrazu inaczej zilustrował trzymane na ramionach Cecylii Gallerani zwierze. Badacze wskazali miejsce gdzie mistrz początkowo namalował łebek zwierzęcia, po to by zamalować go i umieścić w nieco innym miejscu. Tą samą metodą i przez ten sam zespół została przebadana w paryskim Luwrze Mona Lisa. Z wcześniejszej analizy obrazu wynikało, że Joconda … spodziewa się potomstwa.

Mona_Lisa,_by_Leonardo_da_Vinci,_from_C2RMF_retouched

 

 

 

 

 

 

Mona Lisa – obraz olejny namalowany w pierwszych latach XVI wieku przez Leonarda da Vinci. Obraz jest własnością rządu Francji i znajduje się w paryskim Luwrze.

 

Zespół kanadyjskich i francuskich uczonych dzięki wykorzystaniu specjalnego urządzenia laserowo – optycznego zeskanował obraz, a następnie cyfrowo usunął starą i zabrudzoną warstwę lakieru utrwalającego czyli tzw. werniksu. W tym momencie uczeni zobaczyli jak wyglądał obraz w chwili jego powstania. To wtedy właśnie zauważyli, ze Mona Lisa ma na ramiona narzuconą charakterystyczną pelerynę. Taki strój nosiły w XVI wieku tylko kobiety ciężarne. Dzisiaj tej charakterystycznej peleryny już gołym okiem nie widać. Jeszcze dalej w swojej dociekliwości posunęła się grupa kryminologów z Japonii. Dokładnie zmierzyli twarz i dłonie Jocondy. Na tej podstawie odtworzono kształt czaszki modelki oraz jej wzrost i orientacyjną wagę. Te informacje zostały wprowadzone do programu, który na co dzień służy kryminologom do generowania głosu w oparciu o informacje o wadze ciała, wieku czy trybie życia. Efekt ?

Tłumaczenie: Jestem Mona Lisa. Moja historia owiana jest tajemnicą. Niektórzy sądzą, że jestem Marią Magdaleną, inni że Giocondą, Izabelą d’Esta czy matką Leonarda DaVinci. Są i tacy którzy uważają, że jestem samym Leonardem. Jedyną rzeczą, którą można stwierdzić z całą pewnością jest to, że jestem kobietą o najbardziej tajemniczym uśmiechem na świecie.

Japońscy badacze głos Mony Lisy określili go jako „głęboki, ale nie gardłowy”. Inna grupa ekspertów – tym razem z Holandii – przeprowadziła komputerową analizę twarzy modelki. Użyła do tego oprogramowania, które służy do rozpoznawania nastroju i stanu psychicznego. Joconda była – zdaniem ekspertów – osobą szczęśliwą (w 83 procentach) choć trochę zdegustowaną (w 9 procentach), przestraszoną (w 6 proc.) i rozgniewaną (w 2 proc.) Czy coś można dodać ?

Mona Lisa żyła ponad 500 lat temu. Kto wie, czy już niedługo na takie badania okresowe nie zostanie skierowana Cecylia Gallerani z obrazu „Dama z gronostajem”. Może poznamy jej głos ? A faraonowie ? Trzeba przyznać, że tutaj też nie jesteśmy w tyle. Chcemy poznać kolory świata, który istniał tysiące lat temu. To, że kiedyś poznamy głosy przynajmniej niektórych królów starożytnego Egiptu, nie ulega żadnej wątpliwości. Już dzisiaj wiemy na co chorowali, jakie przeszli zabiegi i z jakiej diety korzystali. Tak naprawdę możemy powiedzieć o nich wszystko, bo istnieją świetnie zachowane mumie niektórych z nich. Pytanie tylko czy my to wszystko chcemy wiedzieć ?

Tomasz Rożek

Tekst ukazał się na gosc.pl

Brak komentarzy do Nauka w służbie sztuki [+ głos Mony Lisy]

Woda jest wszędzie

Po raz kolejny potwierdzono, że wody we wszechświecie jest bardzo dużo. Właśnie odkryto największy z dotychczas znanych jej zbiorników.

Po raz kolejny potwierdzono, że wody we wszechświecie jest bardzo dużo. Właśnie odkryto największy z dotychczas znanych jej zbiorników.

Odkrycie dotyczy ogromnego obłoku pary wodnej, jaki naukowcy z California Institute of Technology, USA odkryli wokół oddalonego od Ziemi o 12 miliardów lat świetlnych kwazaru. Kwazar to rodzaj galaktyki, która otacza obszar czarnej dziury.
Dokładne obliczenia wskazują, że gdyby całą tą parę wodną skroplić, byłoby jej 140 bilionów (tysięcy miliardów) razy więcej niż wody we wszystkich ziemskich oceanach. Masa odkrytego wśród gwiazd „zbiornika wody” wynosi 100 tysięcy razy więcej niż masa Słońca. – To kolejny dowód, że woda jest wszechobecna we wszechświecie – powiedział Matt Bradfort, naukowiec z NASA

lunasyssolar_europa01_02Popękany lód na powierzchni Europy – jednego z księżyców Jowisza.

Do wyboru: lód, woda i para

Naukowców nie dziwi sam fakt znalezienia wody, ale jej ilość. Cząsteczka wody (dwa atomy wodoru i jeden atom tlenu) jest stosunkowo prosta i występuje we Wszechświecie powszechnie. Bardzo często łączy się ją z obecnością życia. To spore uproszczenie. Faktem jest, że życie jakie znamy jest uzależnione od obecności wody. Ale sam fakt istnienia gdzieś wody nie oznacza istnienia tam życia. Po to by życie zakwitło, musi być spełnionych wiele różnych warunków.

Woda, którą znajdują badacze dalekiego kosmosu jest w stanie gazowym, a woda niezbędna do życia musi być w stanie ciekłym. Nawet jednak ciekła woda to nie gwarancja sukcesu (w poszukiwaniu życia), a jedynie wskazówka. Takich miejsc którym badacze się przyglądają, jest dzisiaj w Układzie Słonecznym przynajmniej kilka. Woda w Układzie Słonecznym może występować – tak jak na Ziemi – w trzech postaciach. Gazowej, ciekłej i stałej. I właściwie we wszystkich trzech, wszędzie jej pełno. Cząsteczki pary wodnej badacze odnajdują w atmosferach przynajmniej trzech planet Układu Słonecznego. Także w przestrzeni międzygwiezdnej.

Woda w stanie ciekłym występuje na pewno na Ziemi. Czasami na Marsie, najprawdopodobniej na księżycach Jowisza, ale także – jak wykazały ostatnie badania – na księżycach Saturna. A na jednym z nich – Enceladusie – z całą pewnością. Gdy kilka lat temu amerykańska sonda kosmiczna Cassini – Huygens przelatywała blisko tego księżyca, zrobiła serię zdjęć, na których było wyraźnie widać buchające na wysokość kilku kilometrów gejzery. Zdjęcia tego zjawiska były tak dokładne, że badacze z NASA zauważyli w buchających w przestrzeń pióropuszach nie tylko strugi wody, ale także kłęby pary i… kawałki lodu. Skąd lód ? Wydaje się, że powierzchnia Enceladusa, tak samo zresztą jak jowiszowego księżyca Europy, pokryta jest bardzo grubą (czasami na kilka kilometrów) warstwą lodu. Tam nie ma lądów czy wysp. Tam jest tylko zamarznięty ocean. Cały glob pokryty jest wodą.

Nie tylko u nas

Skoro cała powierzchnia księżyców Jowisza i Saturna pokryta jest bardzo grubym lodem, skąd energia gejzerów ? Skąd płynna woda pod lodem ? Niektóre globy żyją, są aktywne. Ich wnętrze jest potężnym reaktorem, potężnym źródłem ciepła. Tak właśnie jest w przypadku zarówno Europy, jak i Enceladusa. Swoją drogą ciekawe co musi się dziać pod kilkukilometrowym lodem, skoro woda, która wydrążyła sobie w nim lukę, wystrzeliwuje na wiele kilometrów w przestrzeń ?

Może nie morza, jeziora czy chociażby bajora, ale lekka rosa. Wodę znajduje się także na powierzchni naszego Księżyca. Zaskakujące odkrycie to działo indyjskiej sondy Chandrayaan-1, potwierdzone przez dwie amerykańskie misje (Deep Impact i Cassini). Płynnej wody być na Księżycu nie może, bo brak tam atmosfery.
Niejedna praca naukowa powstała tez na temat wody na Czerwonej Planecie. Wiadomo że jest na marsjańskich biegunach. Nie brakuje jednak danych, że woda, nawet w stanie ciekłym, pojawia się czasowo w różnych innych miejscach planety. Zdjęcia zrobione przez sondę Mars Global Surveyer ukazały na ścianach jednego z kraterów na południowej półkuli Marsa dwie podłużne rysy powstałe w ciągu siedmiu lat, prawdopodobnie w wyniku „erozyjnej działalności cieków wodnych”.

Z badań amerykańskiej sondy Messenger, która od 2004 roku bada Merkurego wynika, że woda jest także w atmosferze pierwszej od Słońca, gorącej planety. Co z innymi planetami z poza Układu Słonecznego ? Na nich też pewnie jest mnóstwo wody. Tylko jeszcze o tym nie wiemy.
Czasopisma naukowe coraz częściej informują też o obecności wody na planetach, które znajdują się poza Układem Słonecznym. Pierwszą egzoplanetą na jakiej znaleziono wodę (w roku 2008) była HD 189733b, która znajduje się 63 lata świetlne od nas. Ta planeta to tzw. gazowy gigant. Ogromna kula gorących i gęstych gazów z płynnym wnętrzem. Gdzie tutaj miałaby znajdować się woda ? Wszędzie – twierdzą badacze. Dzięki aparaturze wybudowanej w California Institute of Technology, USA udało się odkryć, że mająca prawie 1000 st. C atmosfera zawiera duże ilości pary wodnej.

Tomasz Rożek

 

A skąd woda wzięła się na Ziemi? Odpowiedź może się wydawać zaskakująca. Najpewniej przyleciała do nas z kometami.

 

Tekst ukazał się w tygodniku Gość Niedzielny

1 komentarz do Woda jest wszędzie

Ile waży elektron?


Elektron waży mało, bardzo mało. Ale teraz przynajmniej wiemy, jak mało. Pracującemu w Niemczech Polakowi udało się najdokładniej na świecie zważyć masę elektronu.


Elektron waży mało, bardzo mało. Ale teraz przynajmniej wiemy, jak mało. Pracującemu w Niemczech Polakowi udało się najdokładniej na świecie zważyć masę elektronu.


Elektron jest tzw. cząstką elementarną, czyli taką, której nie da się już podzielić na mniejsze kawałki. Jest dość powszechny i powstał zaraz po Wielkim Wybuchu. Każdy atom składa się z jądra atomowego, w którym znajdują się protony i neutrony (wyjątkiem jest jądro wodoru, w którym jest tylko jeden proton), krążących wokół elektronów. Pomijając szczególne sytuacje, elektronów krążących wokół jądra atomowego jest tyle samo, ile protonów znajdujących się w jego wnętrzu. To powoduje, że atomy są obojętne elektrycznie, w skrócie mówiąc – mają tyle samo ładunków elektrycznych dodatnich (niesionych przez protony), ile ujemnych (te są niesione przez elektrony). Proton i elektron wydają się w tej opowieści swoimi przeciwieństwami. Jeden niesie ładunek ujemny, drugi dodatni. Ale to tylko pozory. Protony i elektrony są cząstkami skrajnie różnymi. Powstały po Wielkim Wybuchu, ale w zupełnie inny sposób.

Protony (i neutrony zresztą też) należą do rodziny tzw. hadronów, czyli cząstek sklejonych z kwarków. Elektron nie jest hadronem, nie jest z niczego sklejony, jest niepodzielny. Elektron należy do grupy cząstek zwanych leptonami. Pomijając jednak te obco (i może nawet nieco groźnie) brzmiące nazwy, można powiedzieć, iż różnica pomiędzy elektronem i protonem nie polega tylko na tym, że jeden się dzieli, a drugi nie, oraz na tym, że należą do dwóch różnych rodzin. Elektron jest dużo, dużo mniejszy od protonu. O ile mniejszy?

Ile dokładnie?


Nikogo nie trzeba chyba przekonywać, że zmierzenie masy cząstki nie jest łatwe. Nie da się jej tak po prostu położyć na wadze, odczekać, aż szalki się ustabilizują, a następnie odczytać masę z podziałki. Pomijając fakt, że jakiekolwiek standardowe urządzenia nie wchodzą w ogóle w grę, ponieważ cząstki są w ciągłym ruchu. Szczególnie dotyczy to właśnie elektronów. Można by się zastanawiać, po co w ogóle komukolwiek precyzyjna wiedza o masie elektronu. Nie da się zrozumieć tego, co dzieje się we wnętrzu atomu, tego, jakie panują mechanizmy i oddziaływania, bez dokładnego pomiaru masy cząstek, które atom budują. Oczywiście te masy cząstek są znane, ale zespół fizyków z niemieckiego Instytutu Maxa Plancka w Heidelbergu stwierdził, że precyzja tego pomiaru jest niewystarczająca i trzeba ją poprawić. Pomiar masy, jakiego udało się dokonać, jest 13 razy bardziej precyzyjny niż te, którymi dysponowano dotychczas. Ile więc waży jeden elektron? Jest dokładnie 1836 razy lżejszy niż proton. Z kolei w jednym gramie mieści się 600 tryliardów protonów (tryliard to 1 i 21 zer). Jeszcze inaczej można powiedzieć, że masa atomowa elektronu wynosi ok. 0,000548579909067. 
Elektron jest najlżejszą cząstką, jaką udało się dotychczas fizykom precyzyjnie zważyć. Co prawda istnieją lżejsze cząstki od elektronów, ale ich masa nie jest znana, szacuje się jedynie jej wartość.

Jak zmierzono?


Bezpośredni pomiar masy elektronu jest absolutnie niemożliwy. Po to, by go zważyć, trzeba było posłużyć się pewnym trikiem. Wzięto atom węgla, w którym znajduje się 6 elektronów i „odczepiono” od niego 5 elektronów. W efekcie powstał tzw. jon, który miał jadro atomu węgla, ale wokół niego krążył tylko jeden elektron. Taki jon węgla zamknięto w urządzeniu zwanym pułapką Penninga. I dopiero tam zaczął się pomiar właściwy masy elektronu. Elektron (zresztą inne cząstki także) może się zachowywać jak niewielki magnesik. Manipulując złapanym w pułapkę jonem węgla, naukowcy mierzyli zachowanie elektronu, który krążył wokół jądra. Z tych pomiarów, przez zastosowanie wzorów, udało się precyzyjnie wyliczyć masę elektronu. Pomiary i badania trwały wiele miesięcy, a po ich zakończeniu wyniki eksperymentu znalazły się w pracy naukowej opublikowanej w prestiżowy czasopiśmie „Nature”. Jednym ze współautorów tej publikacji był pracujący w Niemczech Polak dr Jacek Zatorski. To on był odpowiedzialny za obliczeniową część eksperymentu.

Jak tam jest? 
Pusto


Mały elektron, większe protony i neutrony. Jak można sobie wyobrazić świat na poziomie pojedynczych atomów? Z całą pewnością inaczej, niż rysują go w podręcznikach. Przede wszystkim jądro atomowe wcale nie musi być kulką. Po drugie elektrony są znacząco mniejsze niż protony i neutrony, podczas gdy na modelach atomów w książkach są prawie takie same. Gdyby proton był wielkości jabłka, elektron byłby ziarenkiem słonecznika, a może większym ziarenkiem piasku. I jeszcze jedno. Atom to w większości pustka. Podobnie zresztą jak Układ Słoneczny. To dość udana anologia. Bo zarówno w atomie, jak i w naszym układzie planetarnym przeważająca większość masy zgromadzona jest w centrum.
99 proc. masy całego Układu Słonecznego to Słońce. Podobnie jest w atomie, gdzie jądro atomowe „zabiera” 99 proc., a czasami jeszcze więcej masy całego atomu. I jeszcze jedno: elektrony są nie tylko dużo, dużo lżejsze od jądra atomowego, ale tak samo jak w Układzie Słonecznym planety, krążą bardzo od niego daleko. Powracając do analogii z jabłkiem jako protonem i ziarenkiem piasku jako elektronem – w tej skali elektron krąży w odległości kilkudziesięciu, a może nawet 100 metrów od jądra atomowego. Atom to w większości pustka. •

Tomasz Rożek
tekst ukazał się w numerze 11/2014 tygodnika Gość Niedzielny

Czy można zobaczyć cząstkę elementarną?

2 komentarze do Ile waży elektron?


Rewelacyjny wynalazek polskiego maturzysty

19-letni Mariusz Bielaszka, uczeń ostatniej klasy Technikum Elektronicznego w Połańcu, wymyślił urządzenie, które może uratować życie wielu starszych ludzi. O jego wynalazek już biją się zagraniczne firmy – informuje „Metro”.

19-letni Mariusz Bielaszka, uczeń ostatniej klasy Technikum Elektronicznego w Połańcu, wymyślił urządzenie, które może uratować życie wielu starszych ludzi. O jego wynalazek już biją się zagraniczne firmy – informuje „Metro”.

Coraz więcej osób starszych znika w Polsce bez śladu – wynika z danych udostępnionych gazecie przez Fundację Itaka, która szuka zaginionych. Bardzo wiele przypadków zaginięć osób starszych ma związek z zaburzeniami pamięci powodowanymi demencją lub chorobą Alzheimera.

Do tego, by łatwiej było ich znaleźć służy opracowany przez Mariusza Wanted Clock. Urządzenie wygląda jak zegarek, ale ma wbudowany GPS, w środku znajduje się karta SIM. Jak to działa? – To bardzo proste. Wystarczy, aby osoba, którą chcemy monitorować, miała na ręku zegarek (programujemy współrzędne lokalizacyjne miejsca, którego nie powinna opuszczać), zaś druga osoba zwyczajny telefon. Kiedy chcemy dowiedzieć się, gdzie znajduje się dana osoba, wysyłamy sms na lokalizator, a po chwili otrzymujemy wiadomość zwrotną z bezpośrednim linkiem do mapy. Wystarczy minuta, żeby odnaleźć osobę, która go nosi. Moje urządzenie dodatkowo wzbogaciłem o funkcję przypominającą o zażyciu leków – opowiada mediom wynalazca.

Na pytanie skąd pomysł na skonstruowanie takiego urządzenia młody wynalazca odpowiedział w wywiadzie dla serwisu „Spinno.pl”:

Pomysł zrodził się z życia codziennego. W okresie zimowym starsza kobieta, chora na  Alzheimera, uciekła z domu spokojnej starości. Sam uczestniczyłem w poszukiwaniach zaginionej kobiety. Wówczas zrodziła się w mojej głowie idea urządzenia, które pozwoli  na szybką lokalizację osoby. W efekcie skonstruowałem zegarek wyglądem niczym odbiegający od tych, które sami używamy na co dzień – mówił Bielaszka.

Zegarek przypomni też o przyjmowaniu leków, a gdy wyślesz na niego SMS-a o określonej treści, sam oddzwoni i uruchomi system głośno mówiący (byś mógł zwrócić się do seniora) albo wbudowane diody zaczną emitować intensywne sygnały świetlne (funkcja ma się przydać w nocnych poszukiwaniach, gdy posiadacz zegarka zaginie).

Wynalazek zdobył już złoty medal i nagrodę specjalną na brukselskich Targach Wynalazczości „Brussels Innova”, wyróżnienie w polskim konkursie dla młodych naukowców E(x)plory 2014 i II miejsce na ogólnopolskiej Olimpiadzie Innowacji Technicznych. Na początku maja zegarek pojedzie na targi innowacji do Paryża, a parę dni później na konkurs INFOMatrix do Bukaresztu. Po maturze Mariusz chce rozpocząć studia na kierunku Automatyka i Robotyka na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

wt /Metro/spinno.pl

artykuł ukazał się na www.gosc.pl

Brak komentarzy do Rewelacyjny wynalazek polskiego maturzysty

Polskie miasta najbardziej zanieczyszczone w Europie!

Pyły i substancje chemiczne w powietrzu niszczą nasze zdrowie. Na ten problem zwrócili uwagę eksperci – uczestnicy naukowej konferencji „Zanieczyszczenie środowiska a choroby płuc i układu krążenia”.

Pyły i substancje chemiczne w powietrzu niszczą nasze zdrowie. Na ten problem zwrócili uwagę eksperci – uczestnicy naukowej konferencji „Zanieczyszczenie środowiska a choroby płuc i układu krążenia”.

Piotr Dąbrowiecki z Wojskowego Uniwersytetu Medycznego wyjaśnił, że przede wszystkim zanieczyszczenie powietrza powoduje reakcję zapalną układu oddechowego. To prowadzi do astmy, alergii i Przewlekłej Obturacyjnej Choroby Płuc.

Kardiolog doktor Adam Stańczyk zwracał uwagę, że pyły i chemiczne substancje w powietrzu niszczą śródbłonek. Jest to warstwa komórek, która wyścieła wszystkie naczynia w organizmie i odpowiada za ich prawidłowe funkcjonowanie, na przykład regulację ciśnienia podczas stresu. Zwiększa ryzyko chorób serca i udarów mózgu.

Doktor Artur Badyda z Politechniki Warszawskiej wskazywał, że powietrze zanieczyszczają nie tylko kominy zakładów przemysłowych, spaliny samochodowe, ale przede wszystkim indywidualne gospodarstwa domowe. Największy problem to spalenie w piecach odpadów i śmieci, co powoduje powstawanie substancji toksycznych.

Z badań Europejskiej Agencji Środowiska wynika, że wśród 10 najbardziej zanieczyszczonych miast Europy – a 4 leżą w Bułgarii, a 6 – w Polsce. Są to Kraków, Nowy Sącz, Gliwice, Zabrze, Sosnowiec i Katowice.

Informacja pochodzi z serwisu naukowego Polskiego Radia

 

 Smog nas zabija – Nauka. To lubię.

1 komentarz do Polskie miasta najbardziej zanieczyszczone w Europie!

Type on the field below and hit Enter/Return to search