Ludowców gra grafenem

35

W jednym z najbardziej znanych na świecie polskich instytutów naukowych, w miejscu w którym produkuje się grafen, doszło dziwnych i niezrozumiałych kombinacji podczas wyboru dyrektora placówki. Sprawa wygląda na polityczną ustawkę, która może utopić polski grafen.

O sprawie pisałem już w Tygodniku Gość Niedzielny. Dotychczasowym szefem Instytutu Technologii Materiałów Elektronicznych (ITME) w Warszawie był doktor Zygmunt Łuczyński. Zasłużony fizyk i człowiek, który wiele lat temu zainicjował w tej jednostce badania nad nowymi postaciami węgla, czyli nad grafenem („wie pan, chodziłem za tym, jak jeszcze nikt nie wiedział czym jest grafen„). Dzisiaj ITME jest światowym liderem technologii. To w Warszawie powstają jedne z największych kawałków grafenu na świecie. Naukowcy pracujący w „grupie grafenowej” są zaangażowani w najbardziej prestiżowe projekty międzynarodowe, a sam instytut w rankingach jest plasowany na czołowych pozycjach. Dla przypomnienia, grafen to postać węgla, która ma niespotykane w innych materiałach właściwości. Jest bardzo wytrzymały, a równocześnie elastyczny. Lekki i przezroczysty, ale odporny na działanie sił zewnętrznych. Doskonale przewodzi prąd i ciepło. I choć trudno znaleźć dziedzinę w której grafen nie mógłby być wykorzystywany, największe nadzieje wiąże się z grafenem w elektronice. Panuje powszechne przekonanie, że w najbliższej przyszłości, to grafen, czy ogólnie węgiel, wyprze z elektroniki krzem, który dzisiaj jest jej fundamentem. W skrócie mówiąc, grafen, pod wieloma względami jest materiałem przyszłości.

Doktorowi Łuczyńskiemu kilka miesięcy temu kończyła się kadencja dyrektorska i starając się o kolejną, wystartował w ogłoszonym konkursie. Wraz z nim do konkursu stanęło jeszcze trzech innych kandydatów. Każdy z nich odpadł jednak na kolejnych etapach procedury konkursowej. Konkurs sprzed kilku miesięcy wygrał więc bezapelacyjnie dotychczasowy szef Instytutu, dr Zygmunt Łuczyński. Tą wygraną potwierdziła odpowiednią uchwałą Komisja Konkursowa, a Rada Naukowa Instytutu skierowała do Ministra Gospodarki pismo z rekomendacją i prośbą o powołanie nowego (starego) dyrektora na kolejną kadencję. Skany tych pism zamieszczam na dole wpisu.

Mimo tej wygranej, doktor Łuczyński dyrektorem jednak nie został, bo jego nominacji nie podpisał Minister Gospodarki, Janusz Piechociński z PSLu. Nie pomogło to, że do ministra zwróciła się z prośbą o podpisanie nominacji Rada Naukowa Instytutu oraz Rada Główna Instytutów Badawczych. Nie pomogło nawet to, że na biurku ministra znalazł się list podpisany przez 190 pracowników Instytutu popierających swojego poprzedniego dyrektora.  W liście do premiera Piechocińskiego, szef Rady Głównej Instytutów Badawczych pisał, że Rada wyraża pogląd, że konkurs na stanowisko dyrektora instytutu badawczego ITME został przeprowadzony zgodnie z obowiązującymi wymaganiami prawnymi.  A potem dodawał: „Rada Główna Instytutów Badawczych popiera stanowisko Rady Naukowej ITME. W imieniu Rady Głównej zwracam się do Pana Premiera o reasumpcję odmowy powodłania dr. Zygmunta Łuczyńskiego na stanowisko dyrektora ITME.” Premier Piechociński zdania jednak nie zmienił.

Dlaczego? Otóż ministerstwo twierdzi, że zostały złamane procedury, bo nie wszyscy kandydaci przeszli pełną ścieżkę konkursową. To prawda, ale to nie jest niezgodne z prawem. Nie wszyscy kandydaci dotrwali do końca procedury konkursowej, bo odpadli wcześniej. Pomijając nazwiska (choć te są w dokumentach zamieszczonych poniżej), jeden z panów odpadł na egzaminie z angielskiego. Jego wiadomości były zdaniem komisji konkursowej dużo poniżej tych, które deklarował w dokumentach. Drugi kandydat zrezygnował, gdy trzeba było podzielić się z komisją swoją wizją na temat rozwoju i przyszłości instytutu. Trzeci nie dopełnił formalności przy zgłoszeniu swojej kandydatury i dlatego komisja w ogóle nie rozpatrywała jego podania.

Napisałem do Ministerstwa Gospodarki maila z pytaniem o dziwne praktyki konkursowe. Po kilku dniach otrzymałem odpowiedź, że konkurs trzeba było powtórzyć z powodu złamania procedur. Jak to możliwe, skoro szefem Komisji Konkursowej był przedstawiciel ministerstwa, który na piśmie oświadczył, że wszystkie procedury były zachowane? Zerknijcie proszę w dokumenty poniżej. Gdy do rzeczniczki ministra Piechocińskiego napisałem kolejnego maila z prośbą o wyjaśnienie tej niezgodności (ministerstwo twierdzi, że prawo zostało złamane, przedstawiciel ministerstwa zaświadcza, że wszystko odbyło się zgodnie z przepisami), nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Mimo, że już dawno minął ustawowy termin na odpowiedź jaki prawo narzuca urzędnikom.

Ministerstwo Gospodarki postawiło na swoim i po unieważnieniu konkursu, rozpisało nowy. Dotychczasowy dyrektor – doktor Łuczyński – przepadł, szefem Instytutu Technologii Materiałów Elektronicznych został były prezes Grupy Azoty (Kędzierzyn Koźle) Ireneusz Marciniak. – O tej osobie mówiło się jak o kandydacie forsowanym przez ministerstwo gospodarki – powiedział mi dr Zygmunt Łuczyński. Ireneusz Marciniak był związany z różnymi spółkami skarbu państwa od kilkunastu lat.

Trzy miesiące temu dr Łuczyński udzielił pismu Elektronik wywiadu pod znamiennym tytułem „Kto jest zainteresowany przejęciem ITME?„, w którym tłumaczył naciski i motywy stojące za próbą przejęcia sterów w jednym z najbardziej znanych na świecie polskich ośrodków naukowych. – Z moich informacji wynika, że istnieje porozumienie pomiędzy Ministerstwem Gospodarki a Politechniką Warszawską, na mocy którego niedługo ma nastąpić konsolidacja Politechniki i ITME – mówił Łuczyński. Zapytany o to porozumienie rzecznik Politechniki Warszawskiej, zaprzeczył istnieniu jakiejkolwiek umowy. Doktor Łuczyński, we wspomnianym wywiadzie opowiada także, że ośrodek którym kierował znajduje się w wielu rankingach instytucji naukowych na czołowych pozycjach. Prowadzi bardzo ważne naukowo i biznesowo projekty (w tym bardzo prestiżowe, międzynarodowe), znajduje dofinansowanie i ma świetny sprzęt. – Nietrudno zatem dojść do wniosku, że ITME jest łakomym kąskiem do przejęcia – powiedział mi doktor Łuczyński. I dodawał, że przejęcie ITME to „bilet do wielu prestiżowych programów o charakterze międzynarodowym”. Tyle tylko, że dyrektor Łuczyński nie godził się na zmiany organizacyjne w instytucie. – Uczestnictwo w światowym wyścigu technologicznym, czego grafen jest doskonałym przykładem, wymaga 100-procentowej i maksymalnej koncentracji oraz podporządkowania się temu celowi – mówił Łuczyński w Elektroniku. A potem dodawał, że laboratoria Instytutu pracują na trzy zmiany, bo w tak zaciętym wyścigu technologicznym z jakim mamy do czynienia, liczy się każda godzina. – To moim zdaniem jest wystarczający powód, aby nie zmieniać konia w czasie gonitwy – mówił. I dodawał, że jakiekolwiek zmiany personalne w kierownictwie czy organizacyjne nie dają gwarancji utrzymania kadry, co jest kluczowe dla rozwoju prac. – Nie jest tajemnicą, że większość ze specjalistów pracujących nad grafenem ma liczne propozycje i możliwość natychmiastowego przejścia do innych (zagranicznych) ośrodków badawczych. Każda niestabilność związana z działalnością placówki jest tutaj realnym zagrożeniem, a w konsekwencji grozi utratą pozycji Polski w tej dziedzinie – mówił doktor Łuczyński. No właśnie. Pozycja Polski. Wydaje się, że w tym wszystkim najmniej chodzi o pozycję Polski i polskich badań.

 

DOKUMENTY015_Strona_2

Uchwała Komisji Konkursowej stwierdzająca zwycięstwo w konkursie dr. Zygmunta Łuczyńskiego

 

DOKUMENTY015_Strona_1

List Komisji Konkursowej rekomendujący dr. Łuczyńskiego na stanowisko dyrektora ITME

 

DOKUMENTY015_Strona_3-kolorowy

Uchwała Rady Naukowej Instytutu, w które potwierdzona zostaje prawidłowość procedury konkursowej, w której wygrał dr Zygmunt Łuczyński

 

List RGJB do Piechocińskiego-podkreślenia

List Przewodniczącego Rady Głównej Instytutów Badawczych do Premiera Piechocińskiego z prośbą o zmianę decyzji wsp. niepowoływania dr. Łuczyńskiego na stanowisko dyrektora ITME.

 

Wniosek  Rady Nauk do Ministra_Strona_1

Wniosek Rady Naukowej ITME o reasumpcję odmowy powołania dr. Zygmunta Łuczyńskiego na stanowisko dyrektora ITME

 

Wniosek  Rady Nauk do Ministra_Strona_2

Uzasadnienie wniosku o reasumpcję odmowy powołania dr. Zygmunta Łuczyńskiego na stanowisko dyrektora ITME strona 1

Wniosek  Rady Nauk do Ministra_Strona_3

Uzasadnienie wniosku o reasumpcję odmowy powołania dr. Zygmunta Łuczyńskiego na stanowisko dyrektora ITME strona 2

Wniosek  Rady Nauk do Ministra_Strona_4

Uzasadnienie wniosku o reasumpcję odmowy powołania dr. Zygmunta Łuczyńskiego na stanowisko dyrektora ITME strona 3

Wniosek  Rady Nauk do Ministra_Strona_5

Uzasadnienie wniosku o reasumpcję odmowy powołania dr. Zygmunta Łuczyńskiego na stanowisko dyrektora ITME strona 4

 

Udostępnij.

35 komentarzy

  1. Chyba moda się zrobiła na pranie brudów rządzących ale to dobrze, na każdym kroku wychodzą na jaw jakieś wałki albo niekompetencja rządzących. Osobiście wolałbym raczej to pierwsze. Niektóre sprawy maja taka skale, ze normalnie w głowie się nie mieści, przykładem jest walka Pana Stonogi, który (za przeproszeniem) się nie pierdoli.
    Zawsze informacje o grafenie przykuwały moja uwagę, w końcu mamy wynalazek/patent który możne na poważnie namieszać w świecie szerokopojetej technologii. Wcześniej już spotkałem się z opiniami, ze technologia produkowania grafenu będzie sprzedana za granice i nóż się w kieszeni otwiera jak pomyśle ze taka szansa możne być zaprzepaszczona. Prędzej czy później oczywiście ten materiał zostanie spopularyzowany i tani w produkcji (uwzględniając dzisiejsza cenę) ale dlaczego te rewolucja nie ma się rozpocząć u nas? Natomiast w argumentacje typu: odsprzedamy patent bo w Polsce nie ma kto za to zapłacić nie wierze. Jak każdy place podatki i to na własnie takie inwestycje powinny być przekazywane środki pieniężne a nie na nowe samochody dla władzy, remonty na wiejskiej, czy odprawy dla posłów i wiele wiele innych poronionych pomysłów. Nie można dopuści do tego żeby nam to odebrano, lepiej już zrobić zbiórkę na kickstarterze.
    Panie Tomaszu, dziękuje ze zajął się Pan pośrednio tym tematem, robi Pan dobra robotę, ciekawe artykuły i ciekawe doświadczenia. Licze ze sprawa nie ucichnie.
    Życzę samych sukcesów.

  2. Dokładnie taką samą sytuację miała Pani Justyna Ż. dyrektorka muzeum klutury ludowej w Węgorzewie. Zaanagażowana, wygrała konkurs i nie została dyrektorem… tak się w naszym kraju rozgrywki prowadzi… skurwysynstwo pierwszej ligi. Chuj z rozwojem, kulturą … hajs sie ma zgadzać … przykre …

  3. „Sorry taki mamy klimat”, wielu ludzie nie zdaje sobie sprawy jak bardzo polityka wpływa na nasze życie dopóki nie przyjdzie i nie da kopa w jego branżę/działalność.
    Mam nadzieję, że ponieważ się zbliżają wybory, sprawa stanie się medialna, a grafen to bardzo interesująca technologia, to decyzję zmienią.
    Tak czy inaczej PSL już po wielokroć się kompromitował (jak i 90% sejmowej bandy) więc proponuję dać im czerwoną kartkę i mocnego kopa z wpływu na nasze życie.

  4. Ludzie PSL-u to wyjątkowo pazerna partia na pieniądze , władzę ,a stworzone układy powodują ,że wszelkie stanowiska poczynając od sprzątaczki w gminie są w gestii tej zielonej”mafii”.

  5. Zespamujmy skrzynkę ministrowi gospodarki z prośbami o wyjaśnienie tej sprawy. Może jak zobaczy, że dotarło to do jakiejś większej liczby osób, to zmięknie mu rura.

  6. Nie należy się dziwić tym ludowym pomazańcom. Oni zawsze wiedzą gdzie co posiać żeby zabrać plony. A że ziemia już niedługo przestanie być ich własnością to zaczynają ekspansję na inne dziedziny. Niby chłopki roztropki ale wiedzą co fekaliami należy zaczynić.

  7. Ministerstwo nie miało innej możliwości jak unieważnić konkurs, gdyż do etapu oceny muszą zostać dopuszczone przynajmniej dwie osoby . W przeciwnym przypadku nawet uzyskanie przez kandydata 1 pkt uzasadniałoby przedstawienie jego kandydatury na stanowisko dyrektora. Wystarczyło ocenić np. kandydata ze słabą znajomością angielskiego. proste, jeśli ktoś czyta ustawy i rozporządzenia e danej sprawie

  8. A ja dodałem odpowiedni wpis na wiki na podstonie o Januszu Piechocińskim ale wątpie żeby aktualizacja uznana (narazie jest w Oczekuje na przejrzenie).

    Takie informacje też powinny znajdować się na wiki moim zdaniem.

    „Pod koniec 2014 i pierwszej połowie 2015 wymusił zmianę dyrektora Instytutu Technologii Materiałów Elektronicznych niepowołując zgodnie z prawem wybranego kandydata i umieszczając na tym stanowisku osobę związaną z różnymi spółkami skarbu państwa od kilkunastu lat – Ireneusza Marciniaka.”

  9. Pingback: Portal Informacyjny KMN » PSL przejmuje polski grafen? „Sprawa wygląda na polityczną ustawkę”

  10. Połowa biedy jak ludowcy zajmują stołki starostów na jakiś peryferiach Świętokrzyskiego. Nic mi do tego, jak tamtejsi ludzie chcą to mogą sobie pozostawać najbardziej dziadowskim rejonem Polski nawet i przez 100 lat. Gorzej jak ludowcy grzeją tyłki w takich instytucjach jak PARP czy Ministerstwo Gospodarki. A już najgorzej jak paraliżują instytucje typu ITME. Bo to chyba nawet dla dziecka jest jasne, że rządy ludowców oznaczają paraliż każdej instytucji którą obsadzą.

    W tym miejscu bym w zasadzie zakończył i zrzucił winę na niefrasobliwość PO. Niestety im dłużej myślę nad problemem, tym bardziej się zastanawiam czy powstały z komunistycznego ZSLu PSL to jednak nie jest jednak jeden z elementów celowego podkopywania polskie gospodarki i polskiej myśli technicznej. Bez wnikania kto mógłby takie działania stymulować. Warto zauważyć, że gdy w Warszawie upadała elektronika na Służewcu Przemysłowym, PSL było u władzy. Mieliśmy własnie kolejne rządy Pawlaka…

  11. Gdyby nie odważny materiał pana Tomasza to sprawy by nie było. Dziennikarze będący na usługach władzy ominęliby ten temat, jak tysiące innych (wobec strachu przed zaryzykowaniem kariery lub nawet Życia dla PRAWDY i pełnienia misji dziennikarskiej… zostaliby niemymi…).

    Teraz wyobraźcie sobie ile takich afer (ILE TAKICH AFER!) jest zamiatanych pod dywan każdego dnia w naszej Polsce ludowej bis – bo innego określenia nie użyję.

  12. Jak mówi stare przysłowie pszczół „Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o … ” i tyle w tym temacie. Rączka rączkę myje. Pozdrawiam 🙂

  13. Panie Tomku
    polecam przyjrzenie się wyborom i odwołaniu dyrektora w Państwowym Instytucie Geologicznym sprawa z przed około pół roku
    ale scenariusz prawie identyczny

  14. Nikt nie ma wątpliwości, że dr Łuczyński to znany i doświadczony fizyk, więc nie będę na ten temat się rozwodził… Sam trzymałem za niego kciuki. Ale Pan Panie Tomaszu poszedł na łatwiznę. Wymyślny tytuł, chwytliwy lead sugerujący, że co najmniej Piechociński a najpewniej cały PSL ustawił konkurs co jest zwykłą nieprawdą. Kwestie tego i wielu innych konkursów na szefów instytutów badawczych reguluje rozporządzenia Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego w sprawie sposobu i trybu przeprowadzania konkursu na stanowisko dyrektora instytutu badawczego które w § 9 ust. 1 przewiduje dopuszczenie do udziału w drugim etapie konkursu co najmniej 2 i nie więcej niż 5 osób. Jak zapewne Pan wie Janusz Piechociński nie jest Ministrem Nauki więc tych przepisów zmienić nie może, a to co musi to ich przestrzegać. Łączę wyrazy szacunku

  15. Ja chciałbym wiedzieć dlaczego dr Łuczyński „przepadł”. Jakie były powody – wyssane z palca, czy rzeczywiście nie spełniał jakichś rozsądnych kryteriów?

  16. Przykre, ale prawdziwe,jak nie wiadomo o co chodzi to pewnie o kasę.Czasem myślę że jestem w tym kraju niewolnikem siedzących przy „korycie”

  17. Dziwi, że przedstawiciel Ministerstwa najpierw zatwierdza, a potem Ministerstwo robi problemy. To powinno zostać wyjaśnione.

    Ale nie powinno być taryfy ulgowej dla dr. Łuczyńskiego. ITME, którym od lat kierował, podlega Ministerstwu Gospodarki, nie Nauki. Ile z ITME wyrosło firm, które liczą się w branży materiałów dla elektroniki? Z iloma firmami z branży elektronicznej ITME współpracuje? Dlaczego w tekście nie ma informacji, że dr. Łuczyński ma w tej chwili 66 lat i zasadniczo powinien być już na emeryturze, a nie kierować instytutem mającym generować elektroniczne innowacje?

    Poza grupą grafenową połączenie z PW, o którym Łuczyński spekuluje, nie byłoby dla kadry ITME takie złe. Grupa grafenowa i tak sobie poradzi. Większość ITME to sprzęt przestarzały o dekady, a w elektronice liczą się lata, jeśli nie miesiące. Profesorowie ITME też już do najmłodszych nie należą, a młodych tam zbyt wielu nie ma, bo warunki są fatalne. Czy ktoś z komentujących tutaj był w ITME i widział jak bardzo ich budynki nadają się do pracy ze współczesną elektroniką?

    Być może ta afera to faktycznie objaw szukania przez Piechocińskiego stanowisk dla kolegów przed wyborami. Być może był błąd w procedurze. Ale prawda jest taka, że Łuczyński ITME już na pewno nie zmieni, a bez zmiany ten Instytut będzie można za parę lat najwyżej zamknąć.

    • Człowieku puknij sie w głowę. Dr Łuczynski przeprowadził instytut przez bardzo trudne czasy. Doprowadził ITME do obecnego rozkwitu i wielkich możliwości. ITME stał sie rozpoznawalny na świecie głownie za sprawą grafenu. A Ty wysyłasz dr Łuczyńskiego na emeryturę w wieku 66 lat?
      Obecny dyrektor juz zaczyna robić z Instytutu zakład przemysłowy!!!!!

      • Gdzie jest w ITME rozkwit i dlaczego mamy dyskutować na poziomie „puknij się w głowę”?
        ITME nie jest znane „w świecie” bez względu na to, jak bardzo chcą tego polskie media. Ludzie z branży więcej wiedzą o Ammono czy o IWC PAN.
        ITME podlega Ministerstwu Gospodarki i tak, dokładnie tak, ma być zapleczem dla zakładów przemysłowych. Głównymi efektami jego pracy powinny być wdrożenia w istniejących firmach i nowe sprawnie funkcjonujące firmy hi-tech, nie publikacje! Ile jest takich firm po działalności ITME przez ostatnie kilkanaście lat?
        PSL to nie jest moja ulubiona partia, są w całej tej sprawie pewne niejasności.
        Ale nadal uważam, że człowiek w wieku emerytalnym powinien być na emeryturze – tak, 66 lat to wiek emerytalny dla człowieka urodzonego jak dr. Łuczyński w 1949 r.
        I nadal uważam, że instytutem mającym stanowić zaplecze badawcze dla przemysłu powinien kierować ktoś, kto wie jak dzisiaj działa przemysł. Marciniak przynajmniej widział jak Azoty wyglądają od środka. Proponuję bez emocji dać mu szansę. A jeśli koncepcja jest taka, żeby z braku rodzimych mocnych firm z branży półprzewodników rozwiązać ITME i sprawne grupy wcielić do PW, to również uważam że to jest niezła koncepcja.

  18. Widać burza się opłaciła.
    Aktualności ze strony ITME
    "Dr inż. Ireneusz J. Marciniak nowym Dyrektorem ITME
    Minister Gospodarki powołał, z dniem 1.07.2015 r., Pana dr. inż. Ireneusza J. Marciniaka na stanowisko Dyrektora ITME."

  19. Podchodząc cynicznie i wyrachowanie: czy w przypadku przełomowych
    wynalazków jest potrzebne wykorzystanie tych co się do wynalazków
    przyczynili czy można ich zastąpić zawodowymi adminstratorami?

    Zawsze mianowany administrator
    może sprzedać technologię zagranicę i wykazać się jakimś
    przychodem dla budżetu. Doświadczeni fachowcy co
    pracowali nad projektem nie muszą się martwić – chętnie
    ich zatrudnią na Zachodzie.

    • Ale to właśnie nie jest pytanie cyniczne, tylko racjonalne i warto odpowiedzieć na nie w kontekście tego artykułu, najpierw odpowiadając na pytanie kto tu jest administratorem, kto jest fachowcem od wynalazków?
      Dr. Łuczyński był kierownikiem instytutu. Jego podstawowym zadaniem było zapewnić naukowcom warunki do pracy i ją zorganizować. Po raz kolejny polecam przejść się na teren ITME i zobaczyć jak wygląda i jakie to są warunki. Wstęp na teren nie sprawia trudności.
      Od grafenu w ITME są dr. Strupiński, dr. Lipińska i ich grupy. Za to, co w tych warunkach osiągnęli, powinni dostać wszystkie medale które Komorowski z Dudą umieją przypiąć. Czy ktoś mówi o ich wymianie?

      Piszesz „zawodowy administrator”. Co w tym jest złego, że zawodowy administrator administruje, naukowiec robi naukę, a człowiek w wieku emerytalnym idzie na zasłużoną emeryturę i znajduje sobie jakieś mniej wymagające zajęcie? Nie takiego, zachodniego modelu chcieliśmy? Polecam przypadek Wiesława Nowińskiego – on robi naukę, patentuje i sprzedaje, ale robi to w Singapurze. Tam koncepcja, że każdy robi to na czym się zna już się przyjęła. My też dajmy sobie na to szansę.

  20. Dr. Luczynski, prosze nie tracic NADZIEI – mysle ze mozna liczyc na jedna osobe Prezydenta A DUDA !!!
    Ja pana rozumiem i sladam podziekowanie za osiagniecia. Mysle ze pracownicy powinni zorgnizowac ogolny STRAJK …. przeciwko tej okropnej sprawie ZOMO-PO . Szczesc Boze –prosze wyslac korespondecje na ta niesprawiedliwosc do A Dudy …nowego Prezydenta !!!!

  21. Pingback: Sponiewierana Grecja, zadowolone rynki

  22. Pingback: Polski grafen zagrożony polityką

Zostaw komentarz