„My naprawdę upraszczamy przedsiębiorcom drogę do naukowców i korzystnych rozwiązań.” [WYWIAD]

A. Ochman
30.11.2021
Przewidywany czas: 7 min

Zamiast tygodniami szukać naukowców, którzy pomogą Ci rozwiązać problem technologiczny w firmie, rzuć Wyzwanie Łukasiewiczowi i już po 15 dniach przeglądaj propozycje gotowych, skutecznych działań, skrojonych na miarę potrzeb swojego biznesu. Z tej formy skorzystało już wielu przedsiębiorców. Efekty pierwszych projektów niebawem ujrzą światło dzienne.

Jakub Kaczmarski – Zastępca Dyrektora Departamentu Badań i Innowacji w Łukasiewiczu – opowiada nam, jak wygodnym rozwiązaniem, z punktu widzenia przedsiębiorcy, jest udział w Wyzwaniach Łukasiewicza. Mówi też o sukcesach, które już udało się osiągnąć w największej polskiej Sieci Badawczej.

Ile wyzwań rzucono już Łukasiewiczowi?

Jakub Kaczmarski: Tę unikatową usługę uruchomiliśmy 15 listopada 2019 roku. Od tego momentu opublikowaliśmy 945 wyzwań, z czego 557 pochodzi od przedsiębiorstw działających w Polsce. Spośród 210 z nich wymagane jest prowadzenie prac badawczo-rozwojowych.

Nie zawsze potrzeby firmy wymagają prowadzenia prac B+R. Czasem konieczna jest certyfikacja czy badanie zgodnie z normami. Takich zleceń, na gotowe produkty i usługi mieliśmy 347, a tylko w tym roku 285. W 2021 roku w sumie odpowiedzieliśmy na 424 potrzeby firm.

Łukasiewicz łączy 32 instytuty. To daje ponad 4 000 naukowców i inżynierów. Czy Łukasiewicza można jeszcze czymś zaskoczyć?

Często jesteśmy pozytywnie zaskoczeni, gdy widzimy, że firmy działające w Polsce są w awangardzie rozwoju i mają dobrze przeanalizowane trendy rynkowe. Jesteśmy pod wrażeniem, gdy przedsiębiorcy chcą rozmawiać o problemach, które nie są jeszcze dobrze zidentyfikowane, oni już szukają dla nich rozwiązań.

Podejmujecie wszystkie wyzwania?

Dla nas nie ma znaczenia wielkość firmy. Pracujemy zarówno dla dużych, globalnych koncernów jak i mikroprzedsiębiorstw. Wspomagamy także start-upy. Rzadko odmawiamy. W zasadzie jedynie w tych przypadkach, gdy komuś zależy na doradztwie czy wskazaniu drogi w biznesie, a nie na wypracowaniu konkretnych rozwiązań lub technologii.

W jakich obszarach oferujecie wsparcie?

Różnorodność problemów technologicznych, które rozwiązujemy, jest duża. To m.in.: fotonika, mikroelektronika, elektromobilność, budownictwo, technologie wodorowe czy technologie związane z recyklingiem i odzyskiwaniem materiałów. Wspieramy też firmy z branży lotniczej i zajmujące się technologiami kosmicznymi. Często rzucane Wyzwania dotyczą takich obszarów jak: automatyka i robotyka, magazynowanie energii, technologie chemiczne i materiałowe, biotechnologia i inżynieria biomedyczna oraz sztuczna inteligencja.

Możemy przytoczyć przykład firmy, która skorzystała z Wyzwania Łukasiewicza i powiedzieć co nieco o tym, jak wygląda ten proces krok po kroku?

Jakiś czas temu, zgłosiła się do nas duża, polska firma rodzinna Dawtona, która produkuje różnego rodzaju artykuły spożywcze. Marka nie ma swojego centrum badawczo-rozwojowego, więc rzuciła nam Wyzwanie. Podczas pierwszego spotkania omówiliśmy, jak działa cały mechanizm tej usługi. Byli ciekawi, czy to rzeczywiście wykonalne. Nie wchodząc w szczegóły, zlecono nam zaprojektowanie nowych i poprawę istniejących właściwości produktów firmy. Wyzwanie podjęliśmy i tradycyjnie podaliśmy informację do wszystkich instytutów Łukasiewicza.

Udało się stworzyć pomysł w zakładane 15 dni?

W 12 dni inżynierowie i naukowcy, którzy uznali, że mogą coś wnieść do projektu, przygotowali swoje propozycje z informacjami o podstawowym zakresie prac, szacowanym budżecie i harmonogramie. Po wewnętrznym panelu projektowym, na którym doprecyzowaliśmy rozwiązania i połączymy uzupełniające się działania, przesłaliśmy do firmy Dawtona 4 alternatywne propozycje projektów B+R podejmujących wyzwanie.

Firma ma wgląd do wszystkich rozwiązań?

Prosimy, żeby wybrała te projekty, których szczegóły chciałaby poznać podczas wspólnego spotkania. W tym przypadku prezentowaliśmy 4 pomysły z siedmiu pierwotnie nadesłanych z instytutów, ale nie jest to regułą. Czasem pokazujemy wyłącznie wybrane propozycje lub jeszcze je łączymy. Na takie spotkanie zawsze zapraszamy osoby decyzyjne oraz inżynierów z firmy, którzy przeprowadzają merytoryczne dyskusje.

Prezentacja projektów jest długa?

Zawsze wygląda tak samo – jest krótka, konkretna, a pomysły omawiane są w zrozumiały sposób. W 6 minut prezentujemy podstawowe informacje o danym rozwiązaniu i pilnujemy, aby ten czas się nie rozciągał. Po każdej prezentacji pytamy się firmy: “co dalej”. I to nie jest pytanie otwarte, dzięki temu łatwiej wybrać ostateczny projekt. W przypadku Dawtony padła decyzja o realizacji jednego z czterech rozwiązań. Napisaliśmy wspólnie wniosek o dofinansowanie projektu do Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Po pozytywnych recenzjach, w styczniu projekt został uruchomiony.  

My działamy szybko, ale od żadnej z firm nie wymagamy natychmiastowej odpowiedzi. Wiemy, że kosztowne inwestycje związane są z dłuższym procesem decyzyjnym.

Firmy często są świadome tego, co muszą usprawnić w swoich procesach, ale nie mają pojęcia, gdzie szukać konkretnej osoby, która pomoże im dany problem rozwiązać. My maksymalnie upraszczamy ten kontakt.

Jakub Kaczmarski

Czy z udziału w Wyzwaniach firma ma jeszcze jakieś inne korzyści, niż tylko gotowe rozwiązania odpowiadające na jej potrzeby?

My naprawdę upraszczamy przedsiębiorcom drogę do naukowców i korzystnych rozwiązań. Firmy często są świadome tego, co muszą usprawnić w swoich procesach, ale nie mają pojęcia, gdzie szukać konkretnej osoby, która pomoże im dany problem rozwiązać. A nawet jeśli kojarzą jakieś ośrodki badawcze lub naukowe, nie wiedzą, do kogo się w nich zwrócić. My maksymalnie upraszczamy ten kontakt. Rzucając Wyzwanie Łukasiewiczowi wystarczy opisać swój problem w jednym okienku, a my już znajdujemy odpowiednie osoby do jego rozwiązania.

Czy po rzuceniu Wyzwania trzeba radzić sobie samodzielnie?

Nie, Gospodarz Wyzwania cały czas prowadzi firmę „za rękę”, opiekuje się nią. Usprawnia kontakt i odpowiada na wszystkie pytania. Jest to o tyle ważne, że pomagamy też zdobywać dofinansowanie publiczne i stworzyć niezbędne wnioski. Monitorujemy ponad 30 agencji finansujących B+R w Polsce i za granicą. Oczywiście nie jest to obowiązek. Prace badawcze mogą być realizowane ze środków własnych przedsiębiorstw.

To wszystko brzmi jak kosztowne przedsięwzięcie…

Za przygotowanie propozycji projektów firma nic nie płaci – to kolejna korzyść związana z udziałem w Wyzwaniach Łukasiewicza. Pierwsze koszty pojawiają się w momencie realizacji projektu.

Słucham i mam wrażenie, że dzięki Łukasiewiczowi naukowcy, którzy często uchodzą za niedostępnych i niezrozumiałych, zostali„odczarowani”…

To fakt, jesteśmy tą częścią nauki, która działa dla przedsiębiorstw, dlatego z definicji kontakt z nami jest prosty i szybki. Znajdujemy skuteczne rozwiązania w kilkanaście dni – tyle czasu często trwa samodzielne szukanie odpowiedniego instytutu.

Wróćmy do naszego przykładu. Ciekawi mnie, czy Dawtona przekonała się do Wyzwań?

Zdecydowanie tak. Potem rzucili nam jeszcze kilka innych. Kolejny wspólny projekt, będący efektem Wyzwań Łukasiewicza, który otrzymał finansowanie z NCBR dotyczył opracowania nowej, innowacyjnej technologii produkcji keczupu o znacznie poprawionych walorach odżywczych, obniżonej zawartości cukru i soli oraz zmniejszonej kwasowości z jednoczesnym wydłużeniem terminu przydatności do spożycia. Całkowity budżet projektu przekracza 25 mln PLN.

Więcej firm wraca po kolejne rozwiązania?

Tak, czują się dobrze „zaopiekowani” i zgłaszają się po kolejne rozwiązania. 424 tegorocznych wyzwań, zostało rzuconych przez 297 firm. W sumie, od początku działania Wyzwań Łukasiewicza, z naukowych rozwiązań skorzystało 417 firm.

Sieć Badawcza Łukasiewicz
mat. prasowe

Te liczby robią wrażenie. Kiedy w Łukasiewiczu czujecie, że osiągnęliście sukces?

Przede wszystkim wtedy, gdy znajdziemy sposób na rozwiązanie problemu zgłaszającej się do nas marki. Czujemy, że osiągnęliśmy sukces także wtedy, gdy firma uzna nasz pomysł za dobry i uruchomimy prace, bądź złożymy wspólny projekt do agencji finansującej badania. No i oczywiście gdy widzimy efekt. Na pierwsze wciąż czekamy…

Jak to?

Całą procedurę uruchomiliśmy dwa lata temu. Projekty badawczo-rozwojowe najczęściej trwają trzy, cztery, a nawet pięć lat. To dlatego nie mamy jeszcze zakończonego żadnego projektu z tego procesu. Najbliżej ukończenia jest współpraca z Grupą Azoty, która jako pierwsza rzuciła nam Wyzwanie. Wspólnie tworzymy nowoczesne nawozy. W projekt zaangażowanych jest aż pięć instytutów Łukasiewicza.

Fakt, że już przy pierwszym wyzwaniu pracuje kilka instytutów, najlepiej obrazuje potrzebę istnienia Łukasiewicza.

Dokładnie! Gdyby nie Łukasiewicz, firmy musiałaby osobno zgłaszać się do każdej znanej sobie jednostki naukowej i szukać poszczególnych rozwiązań. My z kolei dostarczamy kompetentne zespoły naukowe! Cały czas kontakt ułatwia wyznaczona osoba, dzięki czemu klient ma łatwe zadanie. Łukasiewicz wprowadził nową jakość w relacji biznes-naukowcy. Nie mamy skomplikowanych procesów, które mogłyby przytłoczyć przedsiębiorcę. W zasadzie zgłasza się do nas i my się wszystkim zajmujemy.

Dlaczego jeszcze warto skorzystać z pomocy Łukasiewicza?

W Łukasiewiczu mamy do dyspozycji 4500 naukowców i inżynierów, co ułatwia starania o zewnętrzne środki finansowe. Wśród nich niemal zawsze znajdzie się osoba, która pomoże obronić projekt, gdy firma ubiega się o dofinansowanie. Mamy też dostęp do aparatury, której zakup może nie być opłacalny z punktu widzenia jednej firmy, ale optymalny dla operatora, który umożliwia dostęp wielu partnerom. Mówiąc innym językiem: jeśli chcesz napić się piwa, nie musisz kupować browaru.

Kiedy można się spodziewać zakończenia wspomnianego, pierwszego projektu?

W przyszłym roku.

Dziękuję za rozmowę

Skorzystaj i TY!

Chcesz rzucić Wyzwanie Łukasiewiczowi?

Wejdź na stronę www.lukasiewicz.gov.pl/biznes, wypełnij prosty formularz i gotowe.

Więcej o procedurze przeczytasz TUTAJ

Artykuł powstał we współpracy z Siecią Badawczą Łukasiewicz

Zobacz również

Podcasty NTL